Gdy miasto śpi, budzą się demony
- Szczegóły
- Kategoria: Felietony
- Opublikowano: sobota, 03, marzec 2012 22:00
- Mateusz Fac
Sielanka, spokój i harmonia to pierwsze skojarzenia z atmosferą, w której przychodzi mi spędzić ostatnie dni urlopu. Tak to już jest w moim przypadku, że praca nie może kolidować z moim wolnym czasem i zajęciami nazwijmy to malowniczo pozaszkolnymi, bo należę do tych nieszczęśników, którzy nie mają aktualnie możliwości zarabiania na chleb swoimi przyjemnościami, ale skoro już korzystam z chwili oddechu, muszę się pochwalić pewnymi doznaniami.
Pomijając fakt, że Przemyśl na nieszczęście jest nadal całkiem dobrą pożywką dla wszelkiej maści malkontentów (z czego i ja w poprzednim numerze Miśka z radością skorzystałem), to muszę powiedzieć, że miasto od początku ubiegłego roku naprawdę mnie zaskakuje. Spokojnie Drodzy Panowie, Szanowne Panie, nie o wszystkich z Was niestety, bo to, że obwodnica i powolne restaurowanie starówki, czy rewitalizacja rynku to żadna łaska wiemy doskonale. Miasto dało nam w ubiegłym roku coś innego, naprawdę piękny pakiet imprez kulturalnych, które odczuliśmy (a niektóre odczuwamy nawet dziś) za co jako odbiorcy jesteśmy wdzięczni. Oczywiście jest kilka osób, przed którymi chylę czoła, bo wiem, że to ich zasługa a przede wszystkim nieco wyższy poziom świadomości. Chociaż znając moją podejrzliwość też mogę się domyślać, że wybory były tuż tuż, więc kiełbaskę trzeba było szykować. Nie zmienia to jednak faktu, że miałem przyjemność przedstawiać swoim znajomym z kilku miast Polski Przemyśl, który żyje i który daje niesamowite wrażenia. Ale ...
Bilet w jedną stronę
- Szczegóły
- Kategoria: Felietony
- Opublikowano: niedziela, 24, lipiec 2011 17:04
- Wojtek Wilk
Codziennie rano przemyskie ulice pełne są śpieszących do szkół młodych ludzi. Podstawówka, gimnazjum i jeszcze trzy lata i matura. Idą, bo tak trzeba, bo każą rodzice, niektórzy bo to lubią. Bez względu na powód tego marszu po wiedzę docierają zawsze do jednego - do matury. Dla jednych jest to koniec edukacji, dla innych to moment wyboru, czego i gdzie uczyć się dalej. Często odpowiedź na pytanie: „czego się uczyć” determinuje odpowiedź na pytanie: „gdzie”. Jeśli wybór padł na kierunek trudny, ambitny, na kierunek, którego absolwenci są oczekiwani, a nie rzadko wręcz rozchwytywani na rynku pracy, kierunek, który może zapewnić im przyjemne i dające satysfakcję zajęcie – muszą wyjechać z Przemyśla. Pakują się więc i opuszczają „za wiedzą” rodzinne miasto. Kto zostaje? Są to ci mniej odważni, słabsi naukowo i niestety ci, którym wyjazd po dobre wykształcenie uniemożliwia zbyt szczupły rodzinny portfel. Mają oni do wyboru pracę na miejscu lub kontynuowanie nauki w którejś w miejscowych szkół ponadnaturalnych.
Wrzeszczeć z bezsilności!
- Szczegóły
- Kategoria: Felietony
- Opublikowano: poniedziałek, 27, czerwiec 2011 23:25
- Mateusz Fac
6 rano, uszy bombarduje nieubłagany dźwięk budzika misternie wykonanego gdzieś na południu Chin – to ten moment, kiedy trwa zacięta walka z powiekami i zajadła potyczka z krążącą po głowie nieodpartą pokusą pozostania jeszcze choćby przez moment w ciepłej pościeli.
Aranżacja wnętrza mojego pokoju nie pozostawia mi żadnych złudzeń – od lat jestem zmuszony pokonywać krawędź łóżka lewą nogą i chciałbym wierzyć, że ów fakt nie ma naprawdę żadnego wpływu na moje samopoczucie przez resztę dnia - chciałbym!
Następne 2 kwadranse staram się wpajać sobie wymuszony optymizm gniotąc swoje ego w zatłoczonym autobusie. Jedyny miły akcent na tym etapie dnia to ekskursja po budzącym się do życia, zatopionym we mgle Przemyślu.

