• Font size:
  • Decrease
  • Reset
  • Increase
Społeczeństwo
  • Inicjatywy
  • Organizacje
  • Opinie
  • Ludzie z pasją
  • Wywiady

Byłem w ogniu wydarzeń!

email this page

Andrzej Brzezina-WiniarskiArtykuł z wydania papierowego MIŚKA nr 2/2010.

W dniu 15 lutego 1979 roku miało miejsce w Polsce - w Warszawie - wydarzenie, które w pamięci wielu osób pozostało na zawsze. Pamiętają nie tylko Ci, którzy stracili bliskich w tych wydarzeniach. Również Ci, którzy brali bezpośredni udział w akcji ratowniczej lub pracowali nad jej koordynacją. Wspomina Andrzej Winiarski, który w tym dniu pełnił służbę na stanowisku dyspozytorskim Stołecznego Stanowiska Kierowania - Komendy Stołecznej Straży Pożarnych.

Nie przypuszczałem, że znajdę się w samym oku cyklonu, że będę ratownikiem i świadkiem jednej z największych tragedii w historii powojennej Polski, która pochłonęła kilkadziesiąt ofiar.

Byłem świeżo upieczonym, niespełna dwudziestokilkuletnim podoficerem pożarnictwa. W dniu 6 lutego 1979 r. otrzymałem przeniesienie służbowe z Komendy Wojewódzkiej Straży Pożarnych w Przemyślu do Komendy Stołecznej Straży Pożarnych w Warszawie, na stanowisko dyspozytora stołecznego stanowisko kierowania. Służba 15 lutego 1979 r. była dla mnie czwartą w nowym miejscu pracy. Funkcję oficera dyżurnego pełnił st. ogniomistrz. poż. Mieczysław Sawicki, dyspozytorem przy telefonicznej konsoli był ogniomistrz Waldemar (nazwiska nie pamiętam).

Ja, młody strażak pochodzący z prowincji, pełniłem obowiązki radiooperatora stołecznego stanowiska kierowania. Stanowisko to znajdowało się w budynku nad III Oddziałem Zawodowej Straży Pożarnej przy ul. Polnej. Służbę rozpocząłem od nałożenia taśm na magnetofony sprzężone z radiostacją, które nagrywały całą prowadzoną korespondencję radiową z podaniem dokładnego czasu. Pamiętam słowa porucznika - oficera operacyjnego, który po rozmowie telefonicznej z żoną - powiedział: żona znów życzyła mi „spokojnej służby”. Kiedy otrzymuję od niej takie życzenia, zawsze jest większa akcja ratownicza. Dochodziło południe. Utrzymywałem łączność radiową z jednostkami w terenie. W pewnej chwili Waldek, obsługujący konsolę telefoniczną, krzyknął:
Andrzej! Wybuchła Rotunda!

Jeszcze nie zdawałem sobie sprawy z ogromu tragedii, jaka właśnie w tej chwili się wydarzyła. Na miejsce akcji do Banku PKO, znajdującego się przy skrzyżowaniu ulicy Marszałkowskiej i Alei Jerozolimskich, wyjechały pierwsze wozy bojowe z III Oddziału oraz samochód dowodzenia i łączności o kryptonimie ,,Unia". Wysyłane do akcji jednostki zgłaszały mi kolejno swój wyjazd. Za kilka minut, kiedy ,,Unia" dotarła do rotundy, Jurek dosłownie krzyczał przez radio:
Jest tu straszny widok! Przyślij maksymalną ilość karetek pogotowia!

Pobiegłem do Waldka przy konsoli telefonicznej. Karetki już jadą - powiedział. Za oknem było słychać wielki, przeraźliwy jęk, jakby płacz syren pędzących na pomoc samochodów. Spojrzałem na konsole, ujrzałem wszystkie zapalone czerwone lampki telefonu alarmowego 998. Na miejsce zdarzenia pojechał także ,,Orion", drugi samochód dowodzenia i łączności. Z radiostacji dobiegały komunikaty o rannych i zabitych, o niespotykanie pokaleczonych ciałach. Rannych przewożono do warszawskich szpitali, zabitych transportowano do prosektorium na Oczki. Pamiętam dobrze informacje od Jurka, że na Oczki zwieziono sześćdziesiąt lub siedemdziesiąt zabitych.

Po południu paraliżująca informacja o wybuchu Rotundy obiegła całą Polskę. Meldunki o znajdowanych wśród ruin zabitych i rannych dobiegały coraz rzadziej. Powracali z akcji ubrudzeni i zmęczeni koledzy. Powrócił też Jurek, który powiedział do mnie: Andrzej byłeś dobry, byłeś bardzo dobry, dobrze wyszkolili cię w tym Przemyślu.

Następnego dnia rano, kiedy zdałem służbę kolegom z trzeciej zmiany, wmieszany w tłum, jadąc do domu tramwajem zobaczyłem ruiny i powyginane konstrukcje Rotundy. Tramwaj nieco zwolnił, wszyscy ludzie w milczeniu patrzyli w stronę wczorajszej tragedii.

Dziś wracają do mnie pytania z tamtych lat. Może eskalacja tragedii była świadomym wprowadzeniem zamętu w budzącym się do wolności państwie? Później, kiedy przechodziłem obok odbudowanej i tętniącej życiem Rotundy, doznawałem dziwnego uczucia. Jakby ucisk serca, bezdech.

Pamiętam także poprzedzające tę tragedię pożary sklepów Pewexu w różnych dzielnicach Warszawy. Te zdarzenia były równie frapujące, co późniejszy wybuch w rotundzie i budziły różne skojarzenia.

Przychodzą mi na myśl także inne wydarzenia - w niedługim czasie po wybuchu w Rotundzie nastąpiła katastrofa samolotu, w której m.in. zginęła Anna Jantar, koledzy którzy przyjechali na miejsce tragedii ujrzeli straszny widok, trudno było z nimi o tym rozmawiać.

Cała Polska pod koniec lat siedemdziesiątych triumfowała. 16.X.1978 r. wybrano papieża - Polaka. W dniu 02 czerwca 1979 r. jako strażak miałem zaszczyt zabezpieczać pielgrzymkę Papieża Jana Pawła II na ówczesnym Placu Zwycięstwa w Warszawie, wsłuchiwałem się w słowa Papieża, które stały się przesłaniem:"Wołam, ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja, Jan Paweł II, papież. Wołam z całej głębi tego Tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z Wami wszystkimi: Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi!".

Dziś mam inny dylemat. Wsłuchując się w informacje i śledząc tragiczne wydarzenia z dnia 10 kwietnia 2010 r. nie mogę zrozumieć dlaczego do chwili obecnej nie odczytano rejestrów korespondencji i komunikatów z wieży kontrolnej lotów lotniska pod Smoleńskiem, czy zapisów czarnych skrzynek, bowiem ponad trzydzieści lat temu w Stołecznym Stanowisku Kierowania Stołecznej Komendy Straży Pożarnych za pomocą magnetofonów rejestrowaliśmy każdą rozmowę z podaniem dokładnego czasu na tyle skutecznie, że dziś z pewnością można bez żadnych nadzwyczajnych urządzeń technicznych odtworzyć przebieg każdej służby z dokładnością do jednej sekundy.


Andrzej Brzezina Winiarski



Andrzej Brzezina-Winiarski - stypendysta Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego - heraldyka 2008 oraz Prezydenta Miasta Przemyśla (malarstwo -heraldyka 2005 r.) Od przeszło trzydziestu lat zajmuje się heraldyką przede wszystkim szlachecką, uprawia także malarstwo sztalugowe i rysunek oraz grafikę komputerową. Jest autorem dwóch herbarzy - książek pt. Herby szlachty Rzeczypospolitej, Warszawa - 2006 oraz Herby Rzeczpospolitej wydanego przez Archiwum Państwowe w Przemyślu - 2008. Pracował jako strażak w Warszawie i Przemyślu.
Twórca i organizator pierwszej niekomercyjnej stacji radiowej "Radio 13" w Przemyślu.

Ważne tematy

PrzemyskiMisiek.pl
Wydania gazety
Switch mode views: